Pierwsza partia zdjęć dh Magdy Kłusek jest już dostępna do oglądania na blogu.
Znajdują się w nim zdjęcia zuchów i harcerzy.
Kolonia Zuchowa Lucień 2010
Niezapomniana Kosmiczna Przygoda na Planecie Talentów
Zdjęcie grupowe
wtorek, 20 lipca 2010
Powrót
Dzień trzynasty przebiegł tak jak napisałem, z drobnym poślizgiem w czasie kąpieli, ponieważ musieliśmy podzielić się z harcerzami prysznicami i kąpaliśmy się w 3 zamiast w 6. Dzień wyjazdu był dniem pełnym niespodzianek. W nocy zdarzyła się przykra sprawa, otóż jeden z kolonistów dostał ataku wyrostka, został przewieziony do szpitala. Odebraliśmy go rano i wrócił z nami do Gliwic na operacje. Sprawa przykra, ja sam mam nadzieję że jest już po operacji, wszystko przebiegło sprawnie i nasz dzielny Kolonista zdrowieje.
Wstaliśmy rano, umyliśmy się, zjedliśmy śniadanie, dopakowaliśmy rzeczy i zapakowaliśmy się do autokaru, po czym wysiedliśmy i zwiedziliśmy podobozy harcerzy. Zuchy nie miały okazji zobaczyć jak wyglądają one po postawieniu bramy i płotu. To była bardzo krótka wycieczka lecz pełna emocji. Zuchy wpierw niechętnie podeszły do sprawy. Odwiedziliśmy pierwszy podobóz i wszyscy nabrali entuzjazmu. Z lekkim poślizgiem wsiedliśmy do autokaru i odjechaliśmy. Podróż bez przeszkód, 1 dłuższy przystanek(30 minut) i 3 krótsze(10-15 minut). Punkt 18 zajechaliśmy na parking pod Operetką, przywitali nas rodzice i dzwony wybijające właśnie godzinę 18 :) Poślizg czasowy, rzecz która towarzyszyła nam od pierwszego dnia, od tego pierwszego dnia poślizg zaczął być planowany. Planowany poślizg czasowy dalej był poślizgiem, ale już nas nie zaskakiwał. Podróż bez przeszkód, 1 dłuższy przystanek(30 minut) i 3 krótsze(10-15 minut). Punkt 18 zajechaliśmy na parking pod Operetką, przywitali nas rodzice i dzwony wybijające właśnie godzinę 18 :)
Co do zdjęć mam połowę przy sobie, jutro pojawią się na blogu. Druga połowa została na laptopie w Lucieniu, dotrze do nas 25, zdjęcia dołączą najpóźniej 27.
Jeśli rodzice mają pytania to pytać pytać i jeszcze raz pytać. Dołożę wszelkich starań żeby na wszystkie odpowiedzieć :)
Wstaliśmy rano, umyliśmy się, zjedliśmy śniadanie, dopakowaliśmy rzeczy i zapakowaliśmy się do autokaru, po czym wysiedliśmy i zwiedziliśmy podobozy harcerzy. Zuchy nie miały okazji zobaczyć jak wyglądają one po postawieniu bramy i płotu. To była bardzo krótka wycieczka lecz pełna emocji. Zuchy wpierw niechętnie podeszły do sprawy. Odwiedziliśmy pierwszy podobóz i wszyscy nabrali entuzjazmu. Z lekkim poślizgiem wsiedliśmy do autokaru i odjechaliśmy. Podróż bez przeszkód, 1 dłuższy przystanek(30 minut) i 3 krótsze(10-15 minut). Punkt 18 zajechaliśmy na parking pod Operetką, przywitali nas rodzice i dzwony wybijające właśnie godzinę 18 :) Poślizg czasowy, rzecz która towarzyszyła nam od pierwszego dnia, od tego pierwszego dnia poślizg zaczął być planowany. Planowany poślizg czasowy dalej był poślizgiem, ale już nas nie zaskakiwał. Podróż bez przeszkód, 1 dłuższy przystanek(30 minut) i 3 krótsze(10-15 minut). Punkt 18 zajechaliśmy na parking pod Operetką, przywitali nas rodzice i dzwony wybijające właśnie godzinę 18 :)
Co do zdjęć mam połowę przy sobie, jutro pojawią się na blogu. Druga połowa została na laptopie w Lucieniu, dotrze do nas 25, zdjęcia dołączą najpóźniej 27.
Jeśli rodzice mają pytania to pytać pytać i jeszcze raz pytać. Dołożę wszelkich starań żeby na wszystkie odpowiedzieć :)
sobota, 17 lipca 2010
Dzień dwunasty i trzynasty
Wczoraj, mieliśmy bardzo ciekawe zajęcia średniowieczne. Czerpaliśmy papier z celulozy drzewnej. Barwiliśmy papier farbami w 3 sekundy! Wykonywalismy także pieczęcie lakowe. Zajecia te prowadzili dla nas zakonnicy. Po tych zabawach, musieliśmy przygotować się do popołudniowego konkursu, Mam Talent! Każdy zuch starał się odnaleźć i przygotować talent do występu. Po obiedzie o godzinie 16, rozpoczeły się zmagania. Do konkursu przygotowali się także harcerze. Było czadowo, co występ to ciekawszy. Konkurs trwał aż do uczty, tak była uczta. Przygotowali ja dla nas kosmici. Po tej imprezie rozpoczęła się dyskoteka, została on otwarta występem zuchów. Na zajęciach tanecznych zuchy przygotowały układ taneczny, i właśnie ten układ został zaprezentowany. Harcerzom strasznie się podobało. Po dyskotece poszliśmy się umyć i do wyrka.
Dzisiaj, już po apelu czeka na nas zdobywanie gwiazdek, następnie obiad. Po obiadku cisza. Po sieście przyjdzie czas na ostatnią kąpiel w jeziorze, pakowanie się i mycie pod prysznicami. Na wieczór zaplanowano dla nas pożegnalne ognisko.
Powrót planowany jest na godzinę 17:30, wyjeżdżamy o 10:30 z bazy, przyjazd trwał 7 godzin więc tak też planujemy przyjazd.
Dzisiaj, już po apelu czeka na nas zdobywanie gwiazdek, następnie obiad. Po obiadku cisza. Po sieście przyjdzie czas na ostatnią kąpiel w jeziorze, pakowanie się i mycie pod prysznicami. Na wieczór zaplanowano dla nas pożegnalne ognisko.
Powrót planowany jest na godzinę 17:30, wyjeżdżamy o 10:30 z bazy, przyjazd trwał 7 godzin więc tak też planujemy przyjazd.
piątek, 16 lipca 2010
Dzień jedynasty
Pierwsze nuty zagrały i wszystkie zuchy ruszyły do tańca. Jednym i słowem Tańce wygi-bańce. Na pęczak dnia krótka rozgrzeweczka. Następne w kolejności było pyszne śniadanko. Po którym, jak co dzień był apel. A następni nastąpiły wcześniej wspomniane Tańce Wygi-bańce. Nasze kochane Zuszki nauczyły się tańczyć taniec bollwood’zki. I wzięły udział w kolonijnej edycji You Cen Dance. Wszyscy wypadli świetnie mimo małych problemów z sprzętem grającym. Po ogłoszenie zwycięzców w naszej edycji tego tanecznego programu. Na osłodę życia zuchy podczas małej dyskoteki zajadały się przygotowanymi dzień wcześniej ciastkami. Niespodzianką dla wszystkich zuchów było oglądanie filmu Wall’y, w ramach bajki do poduszki. Trzeba też wspomnieć, że dla czterech zuchów był to najdłużej wyczekiwany dzień. Kadra koloni zadecydowała, że zasługują oni na złożenie obietnicy zucha. Obietnice złożyli: Tymek , Blanka, Olaf, Ramona. Po wszystkich tych ciekawych atrakcjach zuchy zmęczone zasnęły smacznie w swoich śpiworach.
środa, 14 lipca 2010
Dzień dziesiąty - przedpołudnie
Jako że wrzucam zaległe materiały, napiszę coś o dniu dzisiejszym.
Dzieciaki rano wstały jak zwykle, rozgrzewka, porządki, śniadanie i apel. Poranne zajęcia upłynęly pod znakiem Savour Vivr'u. Okazało się że dzieci mają dużo wiedzę o kulturze zachowywania się w różnych miejscach, lecz gorzej jeśli chodzi o jej praktyczne zastosowanie. Potem obiad, moim zdaniem jeden z lepszych na obozie - schabowy, ziemniaki, sałatka, a na pierwsze była pomidorowa :D . Aktualnie dzieci są kąpane pod prysznicami.
Pozdrawiam :)
Dzieciaki rano wstały jak zwykle, rozgrzewka, porządki, śniadanie i apel. Poranne zajęcia upłynęly pod znakiem Savour Vivr'u. Okazało się że dzieci mają dużo wiedzę o kulturze zachowywania się w różnych miejscach, lecz gorzej jeśli chodzi o jej praktyczne zastosowanie. Potem obiad, moim zdaniem jeden z lepszych na obozie - schabowy, ziemniaki, sałatka, a na pierwsze była pomidorowa :D . Aktualnie dzieci są kąpane pod prysznicami.
Pozdrawiam :)
Dzień dziewiąty - Wycieczka
Do śniadania zasiedliśmy wcześniej niż zwykle. Staraliśmy się zjeść szybko i sprawnie, prawie nam się udało ;) Po śniadaniu doporządkowaliśmy pokoje i przebraliśmy się w koszulki kolonijne. Rozdano prowianty i zuchy zasiadły w autokarze. Ruszyliśmy, po kilku minutach skomlenia o włączenie klimatyzacji, kierowca spełnił nasze życzenie. W czasie podróży dzieci otrzymały kieszonkowe. Przekroczyliśmy Wisłę i podjechaliśmy pod płockie ZOO. Zuchy były bardzo podekscytowane. Doszukiwały się każdych zwierząt i chciały się o nich dowiedzieć jak najwięcej. Widzieliśmy np. Orła Olbrzymiego, Żyrafy, Hipopotamy czy Lwa oraz masę innych ciekawych zwierząt. Następnie udaliśmy się na starówkę gdzie dzieci skutecznie pozbyły się kieszonkowego. Po tych wojażach poszliśmy na obiad w restauracji – kurczak w panierce, frytki i sałatka. Na deser była szarlotka z gałka loda. Restauracja znajdowała się w tym samym budynku co kino, więc po jakże udanej konsumpcji, udaliśmy się na film. Shrek Forever bardzo podobał się zuchom. Atrakcją było to, że oglądaliśmy go w 3D. Państwa pociechy wyszły z kina uśmiechnięte od ucha do ucha. Wsiedliśmy do autokaru(podróż przebiegła bez niespodzianek) i wróciliśmy na bazę. Kolacja mycie i spać, zmęczone zuchy szybko usnęły.
W załączeniu zdjęcie grupowe dzieciaków na głównej, niestety bariery techniczne uniemożliwiają mi wrzucenie większej ich ilości.
W załączeniu zdjęcie grupowe dzieciaków na głównej, niestety bariery techniczne uniemożliwiają mi wrzucenie większej ich ilości.
Dzień ósmy
Już wszyscy dobrze wiedzą jak rozpoczynamy dzień. Po apelu otrzymaliśmy przyrządy takie jak lornetka, mikroskop, czy przeróżne lupy. Dzięki tym przyrządom rozpoczęliśmy poszukiwania skarbów przyrody, wszystkie znaleziska opisaliśmy na kartkach i zrobiliśmy z nich Wielką Księgę Odkrywców. Po obiedzie i ciszy, gdy odnosiliśmy Księgę pod drzewo talentów, znaleźliśmy tam list. W liście kosmici napisali, że chcą się dowiedzieć jak wyglądamy. Udałem się na podobóz harcerski gdzie zatrudniłem drugiego fotografa. W czasie, kiedy ja robiłem z jedną grupą zdjęcia portretowe. Właściwie to zuchy robiły sobie zdjęcia wzajemnie. Druga grupa w tym czasie przebrała się do pokazu mody, poćwiczyła pozy. Została następnie sfotografowana przez kilku fotografów. Po kolacji zuchy otrzymały bojowe zadanie. Polegało ono na udaniu się w szóstkach na molo. Na molo wręczono zuchom koszulki kolonijne. Taki jednolity strój ułatwi nam „ogarnięcie” grupy w trakcie jutrzejszej wycieczki. Zuchy podekscytowane otrzymaniem koszulek zasnęły szybko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)